Liczba Dunbara

Fot. www.pixabay.com

Żyjemy w czasach, w których liczba posiadanych kontaktów ma kluczowe znaczenie, zarówno w życiu osobistym jak i zawodowym. Istnieją dwie ciekawe koncepcje podejmujące powyższe zagadnienie.

Pierwsza z nich dotyczy liczby Dunbara. Określa ona maksymalną liczbę osób, z którymi jesteśmy w stanie utrzymywać osobiste relacje. Na podstawie badań przeprowadzonych na małpach oraz na plemionach rożnych kultur Robin Dunbar wysunął hipotezę, że wielkość i stabilność grupy społecznej jest bezpośrednio związana z częścią mózgu, zwaną korą nową. Im większy mózg, tym bardziej jesteśmy w stanie określić wielkość grupy danego zwierzęcia.

Liczba ta znalazła odzwierciedlenie również w historii. Podstawowa armia rzymska liczyła ok. 150 żołnierzy, a średnia wielkość wsi również wynosiła ok. 150 mieszkańców. Przekroczenie liczby w którymkolwiek kierunku powoduje napięcie społeczne oraz rozluźnienie kontaktów, co bezpośrednio wpływa na funkcjonowanie danej grupy społecznej. Dunbar odkrył ponadto dodatkowe zależności, które nazwał „zasadą trzech”. Założenia są następujące: 50 osób – to znajomi, na których możesz polegać, ale nie pozostajesz z nimi w zażyłych kontaktach, kolejne 15 osób – stanowią znajomi, do których możesz się zwrócić o pomoc i którym możesz się zwierzać, 5 osób – to ściśle grono zaufanych przyjaciół. Koncepcja zakłada, że każda z tych grup może ulec zmianie.

W jaki sposób badania te manifestuje się w XXI wieku? Otóż badania wykazują, iż organizacje przekraczające 150 pracowników, muszą wprowadzać nowe standardy zarządcze i procesy funkcjonowania oraz zazębiać struktury organizacyjne. Firmy o tej liczebności pracowników nie są już w stanie opierać się na założeniu rodzinnej firmy, w której każdy pozostaje w relacji z pozostałymi członkami organizacji.

Liczba Dunbara jest również aktualna w świecie Social Media, gdzie mamy nieograniczone możliwości w poszerzaniu naszej sieci kontaktów. Jednakże wykazano, że nie ma to wpływu na utrzymywanie bliskich relacji, które i tak oscylują w okolicy 150 osób. Przebywanie w ścisłych osobistych kontaktach z większą liczbą znajomych, skutkowałoby przeciążaniem zasobów poznawczych. Mózg jest bardzo plastyczny i być może podąży za pokoleniem Z, dla którego kontakty w świecie wirtualnym są traktowane na równi z kontaktami w świecie rzeczywistym.

Jesteśmy ciekawi co sądzicie o liczbie posiadanych kontaktów i ich zażyłości z perspektywy własnej kariery zawodowej.

Druga koncepcja – sześć stopni oddalenia – wkrótce na blogu.

 Źródło: http://www.newyorker.com

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *